Jak to się zaczęło, czyli 1 mydelniczka ceramiczna

Moje pierwsze ceramiczne zauroczenie, pierwsza miłość oraz pierwsza mydelniczka ceramiczna. Czyli primo, ceramiczne dotknięcia.

Czy mieliście kiedyś taką myśl, żeby rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady? Moje „Bieszczady” to właśnie ceramika.

Jak to wszystko się zaczęło i dlaczego wybrałam ceramikę?

Ceramika którą tworzę jest różnorodna i wykonana w wielu technikach oraz ich kombinacjach. Od samego początku mojej przygody z ceramiką starałam się poznać wszystkie techniki, ponieważ interesowało mnie dosłownie wszystko. Wszystkiego chciałam spróbować, a później mieszałam wiele technik w jednej pracy. Czy wiem już wszystko? No nie, jest to po prostu niemożliwe. Mam wrażenie, że jest to jedna z dziedzin, którą w miarę poznawania traci się z oczu pomimo tego, że śni się po nocach. To chyba miłość. Ale, ale… wszystko po kolei.

Przechodząc codziennie koło pracowni ceramicznej tylko wzdychałam, bo to było dla mnie nieosiągalne.

Jako nastolatka uczęszczałam do liceum plastycznego, mijając w drodze do szkoły witrynę pełną cudów. Cuda to były ceramiczne, a witryna należała do pobliskiej pracowni ceramicznej. Jako, że nie było mnie stać na wykupienie dość drogiego kursu, próbowałam lepić w domu. Następnie zanosiłam swoje prace do wypalenia. To magia prawdziwa, kiedy masz możliwość dotknąć i spotkać się z tym co tworzysz. Sam na sam. Ty i ona – glina. Wyzwanie. Wymiana. Dotyk. Poznanie. Pamięć komórki. Pasja. Kto komu ma się poddać, czy ja tworzę, czy ona pozwala się odkrywać ? Współistnienie. Współtworzenie. Relacja. To uziemia i uzależnia, wtedy nie rozumiałam jak bardzo…

pracownia ceramiczna arteliu sklep z ceramika i prezentami ceramicznymi

Nie mam żadnych zdjęć, ale pamiętam zrobiony : domek, pojemnik na drobiazgi i cukierniczkę z pszczołą. Prace te nie były szkliwione, a kolory nadałam im malując je farbami. Później moja droga z ceramiką rozeszła się na wiele lat. Niestety życie pisało inne scenariusze, szkoły, prace, a ja oddalałam się od swojej pierwszej miłości. Tak jak w tych bajkowych siedmiomilowych butach, dalej i dalej…

Po latach postanowiłam zawalczyć o siebie i swoją pasję. Postawiłam wszystko na jedną kartę, białe albo czarne.

Mydelniczka liść monstery
Czarne i białe, najpierw było białe

Powiedzmy, że wybrałam białe po prostu umownie. Kolor nie ma tu żadnego znaczenia. Wybrałam cel, który rozpisałam na czynniki pierwsze. Po spisaniu planu działania, oczywiste jest pytanie jak to sfinansować? To jest kluczowe pytanie i najwięcej mnie kosztowało. Przede wszystkim, czasu i nerwów. Jednak to mnie nie powstrzymało. Marzenie, o swojej małej pracowni gdzie oprócz obrazów, farb znajdzie się również miejsce na piec do wypalania ceramiki, było silniejsze. Najważniejszy był piec i kosztował sporo. Po wielu miesiącach wyrzeczeń i akrobacji zrobiłam to ! Mój sukces ! Miałam swój piec może niewielki, ale własny. Resztę udało się również powoli zgromadzić, a po około 18 miesiącach zrobiłam pierwszy remont, ale o tym napiszę innym razem.

Zobacz krótki film w prostym programie, o tym czym jest dla mnie ceramika.

Pierwsze zlecenie pamięta się tak dobrze, jak wiadomo co. Jak to ostatnie. Mydelniczek zapomnieć się nie da.

Zaczynałam swoje pierwsze zlecenie od wykonania firmowych mydelniczek ceramicznych. Dużo było projektów, pierwowzorów i prototypów. Te, które zostały wybrane znajdziecie w mydlarni Blank, albo na zdjęciu poniżej. Mydelniczki mają otwory i nóżki, ponieważ są zaprojektowane dla naturalnych mydeł. Te jak wiadomo, uwielbiają Nas rozpuszczać, a później ” się”. Realizuję również zlecenia indywidualne. Jeżeli ktoś potrzebował mydelniczki w innym kolorze albo kształcie, zawsze mógł zamówić ją u mnie. Różnorodność w tworzeniu mydelniczek sprawiła, że perfekcyjnie dobieram do nich masy i szkliwa. Za to znajomym mogłam śmiało odpowiadać na pytanie – czym się zajmuje, że robię w mydelniczkach :). O tym, jak zrobić mydelniczkę ceramiczną napiszę nowy wpis lub może zrobię film. Co o tym sądzisz?

Dobra, ale co teraz? Co pierwsze to i nie ostatnie. Mydelniczek już trochę jest, czas na nowe.

Mydelniczki mają się świetnie, a moimi ulubionymi są te w kształcie liści, szczególnie mydelniczka liść monstery i liść kiwi. Pomysłów mam dużo, ale muszą poczekać jak wiele innych projektów. Moje ulubione mydelniczki doczekały się misek ze szpatułkami tworząc nowe komplety. W większości są dostępne w ofercie przez cały rok. Czasami może czegoś zabraknąć jak na przykład mydelniczki kiwi. Cóż, liście też są sezonowe.

Po spełnionych realizacjach i marzeniach, przychodzi kolej na nowe. Kolejnym marzeniem i wyzwaniem było dla mnie połączenie dwóch pasji. No dobra, trzech. W tle ciągle są niewidoczne dla innych akrobacje, jakie wykonuję malując ceramikę. Ot co, wydało się. Moją decyzję przyśpieszyła klientka, która poszukiwała czegoś do sesji fotograficznych z motywem lawendy. Pomyślałam, że nie ma na co czekać, podejmuję wyzwanie i to z kopyta ! Tak powstała filiżanka zdobiona w technice majoliki, ależ bardzo fotogeniczna! Zgodnie ze wskazówkami klientki motywem zdobienia były kwiaty lawendy. Wraz ze spodkiem i to nielatającym. Naj, naj…Najważniejsze, że teraz wiem na pewno, to musi być miłość.

TAGI , ,

Dodaj komentarz